Ambona młodychPanama 2019

Tak jak Maryja

322views

Panamski sen

Podobno nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy. Dlatego, kiedy trzy lata temu, 31 lipca, stojąc na Kampusie Miłosierdzia w Brzegach usłyszałam, że następne Światowe Dni Młodzieży odbędą się w położonej na drugim końcu świata Panamie, tylko nieznacznie się uśmiechnęłam. Chociaż całym sercem chciałam jeszcze raz uczestniczyć na żywo w tak pięknej inicjatywie, to jednak racjonalne myślenie podpowiadało mi, że to raczej pozostanie w sferze moich marzeń. Pogodziłam się więc z tym, że spotkanie młodych w Panamie będzie mi dane przeżyć jedynie przed telewizorem.

 

„Tak jak Maryja chcemy odpowiedzieć >>Tak<< na Twe wezwanie i Twój plan”

A jednak marzenie o przeżyciu wszystkiego na żywo nieustannie krążyło gdzieś z tyłu mojej głowie. Wiedziałam, że jak chociaż nie spróbuję zrobić czegoś w sprawie wyjazdu, to będę tego żałowała do końca życia. Postanowiłam na początek zapisać się do grupy z mojej diecezji, która miała wyruszyć na drugi koniec świata na spotkanie z papieżem oraz młodzieżą całego świata. Kierowałam się przy tym identyczną zasadą, jak podczas rekrutacji na studia – jeżeli taki jest Boży Plan wobec mnie, to jestem pewna, że wszystko się uda, muszę tylko z wiarą odpowiedzieć „tak”. I wtedy zaczęły dziać się prawdziwe cuda, które sprawiały, że moje marzenie stawało się coraz bardziej realne. Nawet nie wiem kiedy okazało się, że nawet niemała kwota potrzebna na spełnienie tego pragnienia nie stanowiła większego problemu. Co prawda niektórzy ludzie mówili mi: po co jedziesz? Przecież to inna kultura, a przede wszystkim klimat. Tak, to prawda, ale czasami warto zaryzykować i podjąć pewne decyzję, niż potem żałować, że się nie zdecydowało na pewne rzeczy. Ten wyjazd miał być dla mnie spełnionym snem, nierealnym marzeniem, które udało się spełnić. I takim się okazał. Chociaż dopiero na lotnisku Okęcie zaczęłam wierzyć, że to jednak nie sen, że to się dzieje naprawdę.

 

„Młodzi świadkowie i uczniowie, pełni wiary, radości, powołania”

Po prawie 12 godzinach spędzonych w powietrzu wylądowaliśmy na lotnisku w Panamie, gdzie już oczekiwali na nas wolontariusze z diecezji Chitré, położonej na południu państwa, którzy mieli nas dostarczyć do niewielkiego miasteczka Pesé.

Przed nami było kolejnych kilka godzin podróży i podziwiania niesamowitej panamskiej przyrody z okien autobusu. W pewnym momencie zaczął nas eskortować tamtejszy radiowóz, co sprawiło, że niejeden z nas poczuł się jak VIP. A przecież byliśmy tylko pielgrzymami z Polski. Jeszcze większym zaskoczeniem było dla nas przywitanie przez mieszkańców miasteczka. Pomimo późnej pory wyszli na ulice z tańcem i śpiewem, niebo rozbłysło od blasku fajerwerku, a do naszych uszów dotarły dźwięki typowo latynoskiej muzyki. Karnawał radości rozlał się po ulicach, a nogi same rwały się do tańca.

A to był dopiero początek. Przez kolejnych 5 dni mieszkańcy Pesé zaskakiwali nas na każdym kroku. Pokazali żyjącym według zegarka Europejczykom, że można doskonale funkcjonować bez poczucia czasu, zaś całe życie może być tzw. bailando. Panamczykom nigdzie się nie spieszyło, cały świat kręcił się wokół tańca i zabawy. Wyobrażacie sobie tańczenie belgijki w kościele albo dzikie tańce podczas adoracji Najświętszego Sakramentu? W Panamie nikogo to nie dziwi. Po kilku dniach przyzwyczailiśmy się do tamtejszych funkcjonariuszy prawa oraz straży pożarnej, którzy towarzyszyli nam na każdym kroku, dbając tym samym o nasze bezpieczeństwo. Nieoceniona była rola wolontariuszy, którzy chociaż nie zawsze rozumieli co do nich mówimy, to jednak zawsze z chęcią służyli swoją pomocą.

Atrakcji nie brakowało – codzienna modlitwa, koncerty, obiad w lokalnej szkole, sadzenie drzewek i malowanie domu, Festiwal Narodów, spacery po okolicy, przymierzanie lokalnych strojów czy zwiedzanie pobliskiej winiarni to tylko niektóre z nich. Każdy kontakt z drugą osobą sprzyjał zawieraniu znajomości i robieniu sobie pamiątkowych selfie. Rodziny, które nas gościły, choć niejednokrotnie bardzo ubogie, robiły wszystko, abyśmy czuli się u nich jak u siebie. Chociaż mieliśmy własne karimaty i śpiwory, oddawały nam swoje łóżka i pokoje, serwowały też lokalną kuchnię. Dzięki temu mogliśmy zasmakować np. mięso na słodko, czy też smażone banany w panierce. Bardzo szybko zaczęliśmy mówić do nich „mamo”, „tato” i niejednemu z nas zaszkliły się łzy w oczach, kiedy w poniedziałkowy poranek musieliśmy się z nimi rozstać i pojechać do Panamy. Zostały jednak zdjęcia, które stale będą przypominać nam o ludziach, którzy z tak otwartym sercem przyjęli nas pod swój dach.

 

„Oto ja – Służebnica Pańska. Niech mi się stanie według Słowa Twego”

Integralną częścią poprzedzającą spotkanie z papieżem są katechezy prowadzone w różnych miejscach, mające na celu nie tylko przygotowanie nas na to, co usłyszymy od Ojca Świętego, ale też umocnienie naszej wiary, tak bardzo podatnej na manipulacje. Katechezy dla naszej grupy odbywały się w kościele p.w. św. Łukasza Ewangelisty i wyjaśniały nam słowa hasła spotkania w trzech częściach – „Oto ja”, „Służebnica Pańska”, „Niech mi się stanie według Słowa Twego”. W czwartek i piątek po katechezie odbyły się jeszcze Msze święte. W środę zamiast tego, wszyscy udali się wieczorem na plac, gdzie w 1983 roku papież Jan Paweł II odprawił Mszę świętą dla Panamczyków. W środę też odbyła się Msza święta, tym razem dla wszystkich przybyłych do Panamy pielgrzymów z Polski, ale nie tylko. Wzięło w niej udział wielu Panamczyków, a także uczestników ŚDM z różnych krajów. A potem odbył się piękny koncert, na którym porwaliśmy do tańca niejednego obcokrajowca. Na długo w pamięci zapadnie mi sobotnie spotkanie z panią Prezydentową Agatą Dudą. Zawsze wydawała mi się sztywną osobą, a wtedy okazała się niezwykle sympatyczną, pełną ciepła i radości osobą.

 

„My jako pielgrzymi przybywamy dzisiaj tu, z różnych kontynentów, miast i wsi”

Główne obchody 34. Światowych Dni Młodzieży rozpoczęła we wtorkowe popołudnie uroczysta Msza Święta pod przewodnictwem metropolity panamskiego, arcybiskupa Jose Domingo Ulloa Mendieta, który powitał młodzież całego świata na panamskiej ziemi. Tysiące flag zatrzepotało w powietrzu, niczym odpowiedź na to powitanie. Zaledwie dwa dni później, w czwartek, te same flagi ponownie trzepotały, witając przejeżdżającego sektorami papieża Franciszka. Cały świat w tym momencie znajdował się w jednym maleńkim państewku w Ameryce Środkowej – Panamie. Zresztą w całym mieście można było dostrzec falujące na wietrze, bądź usłyszeć hymn spotkania w różnych wersjach językowych. Nikt się nie przejmował, że nie rozumieliśmy siebie wzajemnie – to co najważniejsze przekazywane było przecież za pomocą uśmiechu i gestów.

Flagi powiewały też podczas oficjalnych wystąpień papieża – najpierw na Kampusie świętej Marii la Antiguy, gdzie odbyło się wspomniane już powitanie Franciszka oraz Droga Krzyżowa, a następnie na Kampusie Jana Pawła II, gdzie odbyło się sobotnie czuwanie i niedzielna Msza święta Posłania. Wtedy, kiedy usłyszeliśmy podczas powitania że spotkaliśmy się tutaj, dzięki temu, że ktoś sprawił, że jesteśmy braćmi. Wtedy, kiedy w piątek przypominał, że Droga Krzyżowa Chrystusa obecna jest w stłumionym krzyku nienarodzonych, maltretowanych kobietach, młodych, którzy nie mają perspektyw na przyszłość i są odrzuceni przez społeczeństwo. Wtedy, kiedy podczas sobotniego czuwania słyszeliśmy, że świat nie będzie lepszy, kiedy znikną z niego osoby chore i niepełnosprawne. I wtedy, gdy podczas niedzielnej Mszy świętej padło stwierdzenie, że nie jesteśmy przyszłością, ale Bożym teraz. Wreszcie wtedy, kiedy ogłoszono, że następne Światowe Dni Młodzieży odbędą się w 2022 roku w Portugalii. Byliśmy w tym machaniu flagami jednością, chociaż jako „pielgrzymi przybyliśmy dzisiaj tu, z różnych kontynentów, miast i wsi”. A potem mieliśmy powrócić do naszych domów i społeczności, aby opowiedzieć wszystkim to, co przeżyliśmy podczas tych kilkunastu dni pobytu w tym niewielkim kraju.

 

„Tak jak Maryja chcemy teraz razem pójść, jako Kościół niosąc Twoją miłość”

Zanim jednak to się stało, zdążyliśmy jeszcze trochę pozwiedzać. Byliśmy nad słynnym Kanałem Panamskim, staliśmy jednocześnie na ziemi Północnej i Południowej Ameryki, pływaliśmy motorówkami i statkami turystycznymi, a także po prostu zwiedzaliśmy. Udało nam się spotkać wielu wspaniałych ludzi, jak chociażby muzułmanów, którzy nie zważając na różnice wyznaniowe, ofiarowali nam butelki z wodą i owoce, albo Panamczyków, którzy bez narzekania zgodzili się nas gościć trochę dłużej, niż początkowo zakładano. W ten sposób historia zatoczyła koło – dwa i pół roku wcześniej to ja gościłam pielgrzymów z Włoch oraz byłam wolontariuszką w Krakowie, teraz to mnie goszczono i pomagano mi w miarę swoich możliwości. Ja zaś nie tylko umocniłam się duchowo, ale też poznałam wielu wspaniałych ludzi. Mam nadzieję, że uda mi się stosować słowa wypowiedziane przez papieża Franciszka najpełniej jak tylko się da. Niech to będzie mój wkład w słowa drugiej zwrotki hymnu spotkania – „Tak jak Maryja chcemy teraz razem pójść, jako Kościół niosąc Twoją miłość”.

 

Karolina Pławny, diecezja sosnowiecka

Świadectwo jest tekstem nadesłanym w ramach akcji Podziel się świadectwem! ŚDM #Panama2019

Zostaw komentarz

KBO ŚDM
Krajowe Biuro Organizacyjne Światowych Dni Młodzieży to kościelna jednostka organizacyjna powołana przez Konferencję Episkopatu Polski, której zasadniczym celem jest koordynacja przygotowań, zgłoszeń i uczestnictwa polskich grup w światowych spotkaniach młodzieży.

Strona używa plików cookie. Korzystanie ze strony oznacza zgodę na zapisywanie plików cookie na urządzeniu (dysku) użytkownika w zależności od konfiguracji przeglądarki Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close