Ambona młodychPanama 2019

ŚDM okiem Chwaszczyna

160views

Światowe Dni Młodzieży w Panamie pozwoliły mi doświadczyć wielu pięknych chwil. Dzięki znajomości języka hiszpańskiego miałam okazję bliżej poznać panamskie rodziny, ich kulturę i zwyczaje. Dostąpiłam również zaszczytu uczestniczenia w sobotnim czuwaniu wraz z papieżem Franciszkiem. Jako jedyna z naszego kraju zostałam wybrana do przeczytania modlitwy za kapłanów. Dzięki temu, że mogłam znaleźć się tak blisko Ojca Świętego, mogłam powierzyć mu wszystkie swoje modlitwy i doświadczyć niesamowitych emocji oraz umocnić moją wiarę. Będąc tak daleko od domu, czułam silną więź ze wszystkimi dookoła, z którymi jednoczyłam się w modlitwie. Słowa wypowiedziane przez Ojca Świętego zachęcały nas, młodych, do podejmowania wyzwań i walki o to, co w życiu najważniejsze.

Marta

 

Uczestniczyłam w Światowych Dniach Młodzieży razem z grupą z Chwaszczyna i chciałabym wam opowiedzieć o moim doświadczeniu. Poza tym, że Panama to przepiękny kraj, o którym można by dużo mówić, że ludzie, których spotkałam dali mi tam mnóstwo dobra i radości, to było to dla mnie również głębokie przeżycie duchowe. Moim najgłębszym doświadczeniem podczas całego wyjazdu było sobotnie czuwanie z papieżem Franciszkiem. Słowa, które powiedział bardzo mocno trafiły do mojego serca. Usłyszałam, że powiedzenie Panu Bogu „tak”, jak Maryja, to przyjęcie całego swojego życia takim jakim ono jest, również z ludźmi, którzy się w nim znajdują. To dało mi bardzo dużo pokoju, wdzięczności i poczucia, że pomimo tego, że nie ze wszystkim w moim życiu się zgadzam, to jest ono dobre i Panu Bogu się podoba, że ja Panu Bogu się podobam i warto Mu zaufać i przyjąć to, co mi daje. Po homilii papieża mogłam prawdziwie włączyć się w adorację Najświętszego Sakramentu. Wzruszyłam się, na początku poleciały mi łzy. Opowiedziałam Panu Jezusowi o całym swoim życiu, planach, marzeniach, przemyśleniach i czułam, że jest blisko, wspiera mnie w moich wszystkich dążeniach i daje mi odwagę, żebym mogła zrealizować to, co mu przedstawiłam. Było mi to bardzo potrzebne. Teraz czuję, że moje pomysły na to, co chcę robić w życiu, są bardziej skonkretyzowane, a ja sama jestem pełna wiary, odwagi i siły, aby zawalczyć o swoje marzenia.

Justyna

 

Początek mojej obecności w Panamie  przejawił się ogromem radości, że w końcu jesteśmy u celu naszej podróży, ale po krótkim czasie kiedy okazało, że będę sam u rodziny, nie znając języka, ogarnął mnie strach i zastanawiałem się jak sobie poradzę? Kiedy przybyliśmy do domu rodziny, która wzięła mnie pod swój dach, poczułem, że Bóg nade mną czuwa. Okazało się, że mają Wi-Fi, dzięki któremu mogliśmy korzystać z internetowego tłumacza, który pomagał nam w porozumiewaniu się i w miarę możliwości potrafiliśmy się komunikować. Panamskie obyczaje bardzo różnią się od naszych w Polsce. Msze święte, przeżywanie liturgii są inne niż u nas. Każdy się integruje, jest muzyka, tańce i wspólne przeżywanie modlitwy w kościele. Ludzie tam są bardzo gościnni, otwarci i mimo różnych religii potrafią się tolerować i nie zamykają się na inną wiarę, przykładem tego jest jedna kobieta z Panamy, która wysłuchała naszych doświadczeń wiary i dopiero po zakończeniu okazało się, że była ewangeliczką. Mimo to wysłuchała nas i była wdzięczna za naszą historię. Cały pobyt w Panamie był dla mnie przejawem wiary i bliskości Pana. Pokazało mi to, co tak naprawdę liczy się w życiu. Jestem wdzięczny wszystkim, którzy dołożyli się do spełnienia naszych marzeń i dzięki temu doceniam to, co mam. Dziękuję. Szczęść Boże!

Paweł

 

Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus…

Uczestniczyłam w 34. Światowych Dniach Młodzieży w Panamie. Dzisiaj z tego miejsca chciałabym podzielić się z wami moimi przeżyciami. W sposób szczególny poruszyły mnie Msze święte, które wyglądały zupełnie inaczej niż u nas. Ludzie klaszczą do każdej pieśni, zespół muzyczny gra w niebogłosy i do tego żyje tym, a wierni poprzez śpiew i taniec są bliżej Boga. I tego mogliśmy doświadczyć w szczególności w pierwszych dniach w diecezji Chitré. Najbardziej utkwiły mi w pamięci słowa wypowiedzenie przez Papieża Franciszka, gdy mówił o tym, że my, młodzi ludzie, nie jesteśmy przyszłością tylko teraźniejszością, że liczy się to, co tu i teraz. Moje życie codzienne! Piękne w tym wszystkim jest to, że tak wielu młodych ludzi z całego świata przyjechało do Panamy na spotkanie z Ojcem Świętym, by zjednoczyć się z Bogiem. Dzięki przeżyciu Światowych Dni Młodzieży w Panamie jest we mnie wiele radości jaką chcę dawać innym ludziom. Upewniłam się, że nasza wiara może być jeszcze silniejsza! Dziękuję wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób wpierali nasz wyjazd duchowo i materialnie..!

Marta

 

Z całą pewnością każdy z uczestników Światowych Dni Młodzieży w Panamie mógłby podzielić się z nami wieloma przeżyciami, których doświadczył w tamtym czasie. W tym krótkim świadectwie pragnę skupić się na dwóch momentach, które mi, czteroletniemu kapłanowi, zapadły mocno w pamięci.

Przebywając przez dwa tygodnie pośród zaledwie 4-milionowego narodu panamskiego, doświadczyłem, jak istotny jest znak Bożego błogosławieństwa. Dlaczego? Otóż od pięciu lat odwiedzam polskie rodziny podczas wizyty duszpasterskiej, ponadto przemierzam nasze polskie drogi odziany w strój duchowny: sutannę czy koszulę z koloratką, i jak do tej pory nie zdarzyło mi się, żeby tak wiele razy, jak w Panamie, zostać zatrzymanym na ulicy i na prośbę spotkanych wiernych udzielić im Bożego błogosławieństwa lub nakreślić znak krzyża na ich czole. Wiara Panamczyków, nie tylko wielokrotnie mnie zawstydzała, ale również pozwoliła uzmysłowić sobie na nowo, jakim wielkim darem jest Boże błogosławieństwo.

Kolejnym wyjątkowym momentem tego czasu było czuwanie z papieżem Franciszkiem, a dokładniej wystawienie Najświętszego Sakramentu. Jedna z modlitw podczas adoracji była odczytywana przez uczestniczkę naszej chwaszczyńskiej grupy. Przypadek? Myślę, że nie, ale właśnie ona przed Najświętszym Sakramentem wypowiadała słowa modlitwy za kapłanów. Wcześniej wiedząc, że właśnie ten tekst modlitwy przypadł jej w udziale, poprosiłem tę dziewczynę, aby podczas odczytywania kolejnych zdań pamiętała o swoich kapłanach. Muszę przyznać, że w tamtym momencie pojawiły się łzy radości i wzruszenia, ale nie to jest najważniejsze. Istotne dla mnie jest to, że w tamtej chwili dało się odczuć, że jako kapłan nie jestem samotny w posłudze, którą czynię, ale oprócz Pana Boga, który ukrył się pod postacią chleba i jest obok mnie, są jeszcze wierni, w tym również młodzi, którzy wspierają mnie swoimi modlitwami. Teraz jakże żywe stają się słowa świętego Pawła z Listu do Galatów jeden drugiego brzemiona noście – kapłani swoich wiernych, a wierni swoich kapłanów.

ks. Łukasz

 

Cały nasz pobyt w Panamie składał się z wielu przeróżnych wydarzeń: spotkań z młodzieżą z całego świata, ewangelizowania rodzin, wspólnych Mszy świętych w różnych językach. Jednak moim największym przeżyciem na Światowych Dniach Młodzieży było czuwanie przed Najświętszym Sakramentem, gdy wszyscy obecni, którzy tam byli, a było nas około 700 tysięcy młodych, którzy potrafili się zjednoczyć z Żywym wśród nas Jezusem Chrystusem, potrafili w skupieniu i ciszy się modlić. Był to dla mnie niezwykły moment, ponieważ doświadczyłem młodego Kościoła, który – tak samo jak ja – stara się powierzać wszystko Jezusowi i w Nim szukać odpowiedzi na życiowe pytania. Podczas tego czuwania usłyszeliśmy kilka rozważań dotyczących różnych życiowych powołań i myślę, że tak jak ja doświadczyłem tam obecności Boga i tego, że On chce być w moim życiu i mnie prowadzić w moim narzeczeństwie i potem w małżeństwie, tak samo reszta młodzieży mogła znaleźć tam odpowiedzi na wiele ważnych pytań. Ważne jest też, żeby uświadomić sobie, że Bóg zawsze chce nam pomóc. Tego tam doświadczyłem i dzisiaj dziękuję Bogu, że dał mi odczuć tam swoją obecność! Warto było! Dziękuję! Szczęść Boże!

Kamil

 

Podczas pobytu w diecezji, jednego dnia, mieliśmy zadanie. Polegało Ono na rozważaniu fragmentu Pisma Świętego i dzielenia się Słowem Bożym wśród mieszkańców.

Kiedy przewieziono nas na obrzeża Chitre przystąpiliśmy do zadania. Chodziliśmy od domu do domu, śpiewaliśmy kolędę, czytaliśmy fragment Pisma Świętego i następnie jeden z członków grupy mówił jak rozumie ten fragment. O świadectwo przeżywania wiary prosiliśmy również i domowników, którzy pomimo zaskoczenia, z chęcią dzielili się z nami Słowem Bożym.

W każdym domu zostaliśmy przyjęci z ogromną gościnnością. Domownicy całym sobą wyrażali swoją radość z powodu spotkania nas.  Dzielili się swoimi świadectwami z niekłamaną wiarą i przejęciem.

Mnie jednak urzekło podczas tego zadania to, iż zawsze dom otwierała nam kobieta-matka. Często wyciągnięta ze swoich obowiązków domowych, bez wahania otwierała drzwi i wpuszczała nas do swojego domu. Uczestnicząc w tym i patrząc na postawę tych kobiet, z nową mocą doszło do mnie hasło tegorocznych Światowych Dni Młodzieży: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”.  Odzwierciadlały one dla mnie obraz Matki Bożej, która bez wahania zaprasza do siebie i z wielką wiarą wskazuje na swojego Syna, Jezusa Chrystusa.

Zapragnęłam w tamtym momencie, aby również, tak jak te kobiety, potrafić stworzyć dom równie ciepły i otwarty, ale również tak jak i one, potrafić mówić z wiarą o Zbawicielu, z taką wiarą i być Jego żywym Świadkiem.

Dominika

 

Nasze korzenie i patrzenie na rzeczywistość oczyma Boga pomagają nam przezwyciężać trudności i przyjmować życie takim, jakie jest. Powiedzenie Panu TAK daje nam odwagę, aby odrzucić pusty materializm i usłyszeć powołanie do przemieniania świata.

I tego właśnie doświadczyłam podczas Światowych Dni Młodzieży w Panamie, spotykając na swojej drodze wspaniałych ludzi, mających niesamowitą siłę wewnętrzną i energię oraz marzenia, które realizują. Odwaga, którą musiałam mieć, przekraczając dom rodzin, które nas gościły, dzieląc się z nami swoim czasem, miejscem pod dachem oraz codzienną miłością. To było niesamowite uczucie i czas spędzony z drugim człowiekiem. Tę radość i miłość, której doświadczyłam podczas ŚDM Panama 2019  przywożę do kraju, do domu, do rodziny, do pracy, aby móc dzielić się nią z swoją rodziną, przyjaciółmi i drugim człowiekiem, którego spotkam na swojej drodze życia, a przede wszystkim będę pokonywała dalsze wyzwania wraz z posłaniem od Ojca Świętego Franciszka mając na ustach słowo „TAK”.

Karolina

 

Jak ksiądz poprosił nas o świadectwa miałam początkowo problem, bo jest tak wiele rzeczy, o których warto powiedzieć. Dzięki tygodniowi w Chitré spotkałam Jezusa w drugim człowieku, albo nie tyle, co go spotkałam, ale na nowo odkryłam go w innych. Momentów, w których to dostrzegałam było z dnia na dzień coraz więcej, natomiast kilka zapadło mi szczególnie w pamięć.

Pierwszym było świadectwo pewnej Pani, która gościła pielgrzymów i podczas przemówienia powiedziała:  „Podczas przygotowań do ŚDM mówiono, że ma przyjechać duża grupa pielgrzymów z Polski. Nie rozumiałam wtedy, dlaczego tak wielu ma Was przyjechać. Wtedy prześledziłam wypowiedzi papieża Franciszka ze ŚDM w Krakowie z 2016 roku i już teraz wiem. Wezwani słowami papieża ruszyliście się z kanap i przyjechaliście tu, a ja zdecydowałam się Was gościć. Dziękuję Wam!”

Kolejnym przejawem miłości bliźniego był dzień pt. Misje, podczas którego chodziliśmy po domach i doświadczyliśmy panamskiej codzienności, która jak się okazuje wcale nie jest aż tak kolorowa i wesoła, jak się nam wydawało. Jednak pomimo tego, że w niektórych domach umeblowanie to tylko stół z krzesłami i komoda, a obdarte ściany i beton zamiast podłogi nie zachęcały do wejścia, to ludzie, którzy tam mieszkali byli niezwykle radośni i chętni do wspólnej rozmowy czy modlitwy. Myślę, że to od nich powinniśmy się uczyć pogody ducha.

Dominika

 

Dzisiaj nie będę opowiadać o pięknie i urokach panamskiego życia, krajobrazów, bo chociaż są one piękne, to myślę, że najpiękniejsza rzecz, najbardziej przykuwająca uwagę wydarzyła się w każdym z nas, w każdym pielgrzymie w każdym uczestniku Światowych Dni Młodzieży. Zwłaszcza, gdy jesteśmy tak daleko od domu, trochę odcięci od codziennego życia, problemów, rutyny. Właśnie wtedy możemy spojrzeć na swoje życie szerzej, popatrzeć na nie z góry i zastanowić się nad nim. Podczas Mszy posłania, na homilii papież Franciszek powiedział: „(…) ponieważ, wy drodzy młodzi, nie jesteście przyszłością, lecz Bożym teraz”. Właśnie ta odległość, trud dotarcia, różnice kulturowe, to właśnie one pozwoliły w pełni zrozumieć te słowa, pozwoliły mi popatrzeć na moje życie z właściwej perspektywy i zrozumieć, że moje życie nie może być „międzyczasem”, że nie mogę jedynie oczekiwać przyszłości, lecz już dzisiaj zająć się teraźniejszością.

Dominika

 

Kiedyś usłyszałem że jak człowiek się stresuje i czymś martwi to mu czas wolno leci, a jak jest szczęśliwy i radosny to ten czas płynie mu szybko. No to mój czas w Panamie minął BAAARDZO szybko. Przede wszystkim, ze względu na ludzi, którzy tam byli i przyjechali z całego świata. Najbardziej mi się podobały chwile kiedy, zupełnie obce osoby do nas podchodziły zrobić sobie zdjęcie, wymienić się gadżetami albo po prostu porozmawiać. Te właśnie przelotne znajomości, były dla mnie jedną z fajniejszych rzeczy podczas Światowych Dni Młodzieży. Warto jeszcze powiedzieć o słowach, które usłyszeliśmy w Panamie. Podczas otwarcia głównych uroczystości biskup prowadzący Mszę powiedział „Przestajemy być młodzi, kiedy przestajemy marzyć”. Wtedy pomyślałem, że od tamtego momentu moim marzeniem będzie być młodym do końca życia. Jeśli chodzi o słowa papieża Franciszka, które mi najbardziej utkwiły w głowie to, abyśmy my, młodzi z całego świata, byli nie przyszłością, ale teraźniejszością oraz, że na każde wezwanie Pana Boga mamy odpowiadać tak jak Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niechaj mi się stanie według Twego słowa”, „He aquí la sierva del señor, hágase en mí según tu palabra”.

Michał

 

Wybranie jednego momentu z całego pobytu na Światowych Dniach Młodzieży w Panamie nie jest łatwym zadaniem. Każdy dzień wniósł do mojego życia coś nowego. Jednak chwilą, w której poczułam, że słowa, które słyszę są słowami Boga skierowanymi do mnie, było przemówienie papieża Franciszka wygłoszone w czasie czuwania na Campo San Juan Pablo II. Żeby dobrze je zrozumieć cofnijmy się do lipca 2018 r. Przygotowywaliśmy się bardzo intensywnie do wyjazdu na drugi koniec świata. Wyjechałam wtedy na ponad miesiąc do pracy za granicę, aby móc pokryć koszty podróży. Po powrocie byłam z siebie dumna jak nigdy i czułam, że mogę ,,przenosić góry”. I wtedy wszystko zaczęło się zmieniać. Zmarła moja babcia, co było dużym zaskoczeniem i ciosem. Kilka dni później trafiłam do szpitala, nie wiedziałam czy będę mogła podejść do egzaminu wstępnego na studia. To był bardzo ciężki okres dla całej naszej rodziny. Miałam wrażenie, że cały świat zawalił się w jednym momencie i bałam się, że nie wystarczy mi sił, żeby to wszystko udźwignąć. Mój wyjazd na Światowe Dni Młodzieży stanął pod wielkim znakiem zapytania. Zaczęłam bardzo dużo myśleć o swojej przyszłości, o swoim zdrowiu i obawiać się każdego nowego dnia. To miały być najdłuższe, najpiękniejsze wakacje w moim życiu, ale nie wszystko poszło zgodnie z planem. Cały czas zastanawiałam się czy powinnam wyjechać, wahałam się do ostatniej chwili. Kiedy w grudniu byłam prawie pewna tego, że zostaję w Polsce, że to nie ma sensu, bardzo pomogły mi słowa mojej mamy, które brzmiały tak: ,,Pamiętaj, że najważniejsze jest to, aby spełniać marzenia. Jeżeli ten wyjazd jest twoim marzeniem, to nie ważne co się będzie działo, po prostu jedź.” Postanowiłam, że cokolwiek się wydarzy, polecę do Panamy i wezmę udział w Światowych Dniach Młodzieży. Już wtedy czułam, że tam, na drugim końcu świata stanie się coś, co zmieni moje życie. Tym momentem było właśnie przemówienie Papieża Franciszka: ,,Jesteśmy w drodze: idźcie dalej, żyjcie wiarą i dzielcie się nią. Nie zapominajcie, że nie jesteście jutrem, nie jesteście ,,międzyczasem’, lecz Bożym teraz. Razem z Maryją stale mówcie ,,tak” marzeniu, jakie zasiał w was Bóg”. Dzięki temu zrozumiałam, że wszystkie moje dotychczasowe troski i zmartwienia nie mają sensu. Dlaczego myślimy tak dużo o przyszłości skoro nasz wpływ na nią jest  niewielki i często nie potrafimy jej przewidzieć? Przecież my, ludzie młodzi nie jesteśmy przyszłością, lecz Bożym teraz.

Agnieszka

 

Cześć wszystkim! Minęły już prawie dwa miesiące od naszego powrotu do Polski ze Światowych Dni Młodzieży w Panamie, jednak cały czas mam wrażenie jakbym wrócił stamtąd wczoraj. A czemu się tak dzieję? Myślę, a w zasadzie jestem tego pewien, że to uczucie jest następstwem atmosfery tam panującej oraz zawiązanych przyjaźni w Panamie. Piękne jest to, że mimo studiów, pracy czy innych obowiązków cały czas posiadam żywy kontakt z przyjaciółmi zarówno z Chitré, jak i z Panama City. Jeżeli miałbym opisać o sytuacji gdzie spotkałem Jezusa to uważam, że takich momentów było wiele, ale jeden odczułem szczególnie mocno. Miało to miejsce już na samym początku naszej niesamowitej przygody. Los tak chciał, że w miejscowości Chitré zostałem posłany całkiem sam do jednej z rodzin. Mimo, że uważam siebie za osobę odważną to nie będę ukrywać, że lekki strach przeszył moje ciało. Dlaczego tak się stało? Jestem człowiekiem młodym, ale niestety posługującym się tylko językiem angielskim. Moja host rodzina go nie znała i jedynym kanałem komunikacji był język hiszpański. Na początku myślałem, że będzie to duży problem. Na szczęście myliłem się. Dzięki tłumaczowi w telefonie byłem w stanie rozmawiać ze swoimi hostami na dosłownie każdy temat. Można by pomyśleć, że to nic takiego, ponieważ w dzisiejszych czasach mamy mnóstwo różnych aplikacji językowych, które pomagają nam w komunikacji. Jednakże są to tylko aplikacje, stworzone przez człowieka i z własnego doświadczenia wiem, że nie zawsze, dzięki nim można sobie pozwolić na normalną rozmowę. Mimo to nie było sytuacji, w których byśmy się nie zrozumieli. Wyjątkowe było również to, że nasze rozmowy były pełne różnych emocji, które pozwalały nam pogłębiać naszą relację. Po kilku dniach pobytu w ich domu czułem się jak członek rodziny. Traktowali mnie jak swojego kolejnego syna. I to było piękne. Nasza relacja przez te kilka dni zrobiła się tak silna, że do dziś posiadamy ze sobą kontakt prawie każdego dnia. Ponadto, ta sytuacja obudziła we mnie ambicję do nauki języka hiszpańskiego, aby móc komunikować się z nimi bez pomocy technologii. Po powrocie do Polski z trzy tygodniowego pobytu w Panamie mogę śmiało stwierdzić, że był to wyjazd życia, który zapamiętam na zawsze. Każdy z naszej grupy miał możliwość pogłębienia swojej wiary, ale również był czas na zwiedzanie, odpoczynek i relaks. Ostatnią rzeczą, o której chciałbym jeszcze napisać miała miejsce już w Polsce. Kiedy spotkałem się ze swoimi przyjaciółmi i zacząłem im opowiadać o tym jak było i pokazywać zdjęcia to cytując ich: „Czujemy się jakbyśmy tam byli z Tobą.” A stało się tak za sprawą, że czas spędzony w Panamie dodał mi energii do działania i podbudował moją wiarę, a oni to odczuwali. Dzisiaj moi przyjaciele, którzy mieli możliwość wyjazdu na Światowe Dni Młodzieży do Panamy razem z nami, a tego nie zrobili, żałują. Ja nie żałuję, wręcz przeciwnie jestem dumny, że byłem częścią tego wydarzenia. I wiem już na pewno, że za trzy lata wybiorę się do Lizbony, bo na prawdę warto!!!

Mateusz

 

Kiedy 3 lata temu Papież ogłosił, że kolejne Światowe Dni Młodzieży odbędą się w Panamie, razem z rodzicami wymyśliliśmy, że może pojadę, lecz nie brałam tego na poważnie. Wyjazd do Ameryki oraz co za tym idzie duża suma pieniędzy. Później jednak ten niewinny pomysł stał się rzeczywistością. Przygotowania, zbieranie funduszy… udało się! Lecimy na drugi koniec świata! Pierwsze wrażenia to pogoda i język hiszpański. Początkowo ciężko było przyzwyczaić się do tak wysokiej temperatury, lecz po paru dniach nasze organizmy zaaklimatyzowały się. Następnie hiszpański… mimo, że znałam jakieś podstawowe słowa, moją mocną stroną jest język angielski, niestety jak się okazało nie jest on tak powszechny. Oczywiście jak wszędzie znalazło się kilka osób mówiących po angielsku, jedni lepiej, inni gorzej ale można było się porozumieć. Lecz były też osoby, które nie znały ani słowa. Na szczęście z pomocą przyszła nam technologia, a dokładniej tłumacz. Za jego pośrednictwem mogliśmy się swobodnie komunikować, nie był on idealny ale dzięki niemu i gestom mogliśmy się zrozumieć. Mieszkanie u rodzin pozwoliło nam poznać kulturę panamską od środka. Co jedzą, jak mieszkają, jak wygląda ich codzienne życie. Dzięki poznaniu mieszkańców Chitre czy Panama City, mogliśmy również ich okiem zobaczyć wybrane przez nich miejsca, które odwiedzają. Takie, których nie znajdziemy w przewodnikach. Sprawiło to, że mogliśmy jeszcze bardziej zakochać się w Panamie. Najbardziej zapamiętanym przeze mnie momentem, była Adoracja Najświętszego Sakramentu w miejscowości Chitre, gdzie mieszkaliśmy. Osoby mieszkające tam zostały poproszone o zabranie NAS, pielgrzymów do ołtarza. Podeszła do mnie pewna nieznana mi Pani i wzięła mnie i koleżankę za rękę. Podczas adoracji zaczęła płakać. My z koleżanką razem z nią, bez żadnego konkretnego powodu. Chociaż powód był oczywisty, to wspólna wiara. Po zakończeniu przytuliła nas i podziękowała za to, że tu jesteśmy i my również jej podziękowałyśmy. W tamtym momencie poczułam szczęście oraz radość z bycia częścią światowych dni młodzieży. Jaki wnioski wyciągnęłam po powrocie? Dobroć ludzka nie zna granic. Rodziny, które żyły w lekkim ubóstwie, przyjęły nas pielgrzymów z otwartymi ramionami i mając niewiele, dali nam wszytko co mieli i co mogli oraz swoje serca. Piękne było uczucie, że drugi człowiek tak bardzo cieszył się z naszej obecności.

 

Światowe Dni Młodzieży w Panamie były niesamowitą przygodą pod względem, że jest to inna półkula i jest tak daleko od Polski, ale głównie była to przygoda duchowa, której nigdy nie zapomnę. Jednak prawdziwa przygoda duchowa zaczęła się gdy byłem w sercu Panamy i gdy były spotkania grup młodych, gdzie czułem, że mimo tego że jest tam tyle obcokrajowców to otaczają mnie dobrzy ludzie, którzy tak jak ja wierzą w Boga. Pobyt w Panamie umocnił mnie w tym, że jeśli idzie coś źle, nie po mojej myśli i nie mogę tego zbytnio zmienić w chwili obecnej to wiem, że jest to plan Boży i tak powinno być, a nawet jeśli pojawi się cień wątpliwości to mogę liczyć na przyjaciół których dał mi Pan. Tego doświadczyłem będąc w Panamie i bardzo dobrze wspominam te chwile i osoby z którymi tam byłem.

 

Podczas Światowych Dni Młodzieży w Panamie przeżyliśmy mnóstwo wspaniałych chwil zarówno w Chitre jak i na wydarzeniach głównych w mieście Panama. Takim wydarzeniem którym chciałbym się z wami podzielić jest pierwsza katecheza dla grup polskich, która odbyła się w kościele św. Łukasza.Katecheza rozpoczęła się od świadectw młodych osób, które mówiły o różnych drogach do poznawania Boga. To były bardzo mocne świadectwa i pokazywały, że nawet w najtrudniejszych chwilach życia można doświadczyć obecności Boga. Była tam mowa między innymi o odnalezieniu Boga podczas wypadku samochodowego, czy podczas sytuacji z zagrożoną ciążą. Jednakże to, co najbardziej zapamiętałem z całej katechezy było słowo wygłoszone przez Prymasa Polski – abp Wojciecha Polaka, a w szczególności takie zdanie z anegdodty: ‚Jeśli chcesz iść szybko IDŹ  SAM, ale jeśli chcesz dojść daleko WYRUSZMY RAZEM’. I tak mi się skojarzyło, że aby dotrzeć do tego odległego ostatecznego celu jakim jest zbawienie dużo łatwiej jest kroczyć tą drogą we wspólnocie, czy to we wspólnocie rodzinnej, czy to kościelnej. I jednocześnie to zdanie moim zdaniem idealnie pokazuje całą idee Światowych Dni Młodzieży, gdzie możemy się umocnić w wierze po przez spotkanie z innymi ludźmi z różnych stron świata, kultur, ale o podobnych wartościach i przekonaniach .

Mateusz

 

34. Światowe Dni Młodzieży, które miały miejsce w Panamie, w dniach 22−27 stycznia 2019r. przeszły już do historii, ale u nas wciąż są wspomnienia i długo będziemy czuć atmosferę spotkania młodzieży z Ojcem Świętym Franciszkiem.

Wraz z diakonem Damianem Ranachowskim, księdzem Proboszczem Piotrem Grubą, księdzem Łukaszem Szymanowskim oraz młodzieżą (26 osób) z parafii pw. Świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza z Chwaszczyna udaliśmy się w podróż do Panamy. Swoją podróż rozpoczęliśmy już 14 stycznia br., wylatując bezpośrednio z Warszawy do Panamy.

Panama państwo, które leży w Ameryce Środkowej, położone nad Morzem Karaibskim i Oceanem Spokojnym przyjęło nas z ogromnym otwartym sercem. Już od pierwszych chwil mogliśmy poczuć tutejszy klimat, który jest bardzo gorący, jak również wielką życzliwość tutejszych mieszkańców, gdyż od samego wyjścia z samolotu towarzyszyły nam gesty przyjaźni, życzliwości i uśmiechu. Temperatury w nocy sięgały do 20°C, natomiast w dzień osiągały, gdzieniegdzie aż 40°C.

Pierwsze nasze kroki skierowaliśmy do parafii Nuestra Señora del Rosario w Chitré, gdzie zostaliśmy przydzieleni do rodzin. Przebywaliśmy tam aż 5 dni. Poznawaliśmy przy tym życie tutejszych mieszkańców i przy okazji mogliśmy uczyć się języka hiszpańskiego. Codziennie uczestniczyliśmy w licznych przedsięwzięciach organizowanych przez tutejszą wspólnotę m.in. pogłębienie wiadomości na temat encykliki „Laudato Si”, poznawanie kultury, jak również mogliśmy rozkoszować się w tutejszej regionalnej kuchni. Każdy dzień kończył się wspólną Eucharystią. Eucharystia to jedno wielkie żywiołowe uwielbienie. Ludzie śpiewają, klaszczą, wykrzykują i tańczą. W naszych kościołach tego nie ma. Ten sposób spotkania z Bogiem jest równie głęboki i owocny. Był również czas na wspólną adorację przed Najświętszym Sakramentem, w której brały udział wszystkie grupy przebywające na terenie parafii.

Najbardziej w mojej pamięci utkwił jeden moment, kiedy zostaliśmy wysłani na misję. Zostaliśmy podzieleni na kilka grup i przetransportowani do okolicznych wiosek. Zadaniem naszym było podzielenie się swoimi przemyśleniami nad wybranym fragmentem Ewangelii (Mt 28,19-20) oraz wspólna modlitwa w tych rodzinach, które nas przyjęły w swoich domach. W ten sposób mogliśmy doświadczyć, jak Panamczycy są otwarci i dzielą się tym co mają. W niektórych domach zostaliśmy poczęstowani również świeżo zerwanym kokosem oraz bananami. Nie zabrakło również wspólnych zdjęć. Ostatnim punktem naszego pobytu w Chitré była uroczysta Msza święta rozesłania pod przewodnictwem tutejszego biskupa diecezjalnego. Po Mszy świętej w uroczystym przemarszu, wraz z innymi pielgrzymami, udaliśmy się na festyn miejski, gdzie mogliśmy podziwiać tutejsze tańce i stroje.  Nasza grupa udała się również wspólnie nad Ocean Spokojny, na plażę.

I właśnie z takim zapałem 21 stycznia br. opuściliśmy Chitré, udając się na wydarzenia centralne do Panama City. Miejscem docelowym naszej grupy była parafia San Judas Tadeo, również tam zostaliśmy przydzieleni do rodzin. Uczestniczyliśmy we wszystkich wydarzeniach, które miały miejsce w Panamie. Pierwszym wydarzeniem, w którym braliśmy udział była Msza otwierająca ŚDM którą odprawił arcybiskup Panamy José Domingo Ulloa Mendieta na Cinta Costera. Wzięło w niej udział ok. 75 tysięcy wiernych z różnych krajów. 25 stycznia odbyła się droga krzyżowa na Campo Santa Maria la Antigua, której przewodniczył papież Franciszek. Uczestniczyliśmy również w katechezach, które miały miejsce w parafii San Lucas. Wyjątkowym czasem była wizyta Pierwszej Damy RP Agaty Kornhauser-Dudy.

Ważnym miejscem dla naszej grupy stał się również park rekreacyjny Omar, gdzie jako grupa kaszubska reprezentowaliśmy nasz kraj na festiwalu El de la Juventud. Udało nam się zawładnąć sercami Panamczyków, nauczyliśmy mieszkańców naszego narodowego tańca: poloneza. Park również został przekształcony w miejsce, w którym młodzi z całego świata mogli odnaleźć drogę przewidzianą dla nich przez Boga. Odwiedziliśmy również Dar Młodzieży, który cumował w Puerto Balboa. Zostaliśmy ugoszczeni marynarskim obiadem. W Panama City odwiedzaliśmy miejsca związane z Polską i papieżem Janem Pawłem II, wśród nich kaplicę i pomnik wielkiego Polaka. Był czas również na wspólne spotkanie wszystkich grup z Polski podczas uroczystej Mszy świętej w Albrok, której przewodniczył Prymas Polski.

Wydarzeniem centralnym było wieczorne czuwanie modlitewne, które miało miejsce 26 stycznia na Campo San Juan Pablo II. Dla mnie był to bardzo ważny moment. Czuwanie zapisało się w sposób szczególny w mojej pamięci. Papież poprosił wszystkich uczestników o 5 minut ciszy i zachęcił nas do osobistej modlitwy. Do tej pory towarzyszyła nam fala wrzawy, śmiechu i tańców. Po słowach papieża wszyscy wyciszyli się i mogli spotkać się z żywym Bogiem. Również dla mnie ważne były słowa Marty, która brała czyny udział w czuwaniu. Marta pochodziła z naszej grupy. Prosiła w intencji wszystkich kapłanów, abyśmy byli wierni otrzymanemu powołaniu. Następnego dnia odbyła się Msza kończąca ŚDM w Panamie, której przewodniczył papież Franciszek.

Dla nas nie był to jeszcze koniec pobytu w Panamie. Mieliśmy jeszcze 3 dni do wykorzystania. Jako jedyna grupa udaliśmy się do nuncjatury Apostolskiej, gdzie przebywał papież Franciszek, podczas ŚDM w Panamie. Zostaliśmy ugoszczeni przez nuncjusza abp. Mirosława Adamczyka kapłana, który pochodzi z naszej archidiecezji. Ostatnim naszym punktem pobytu w Panamie było zwiedzenie malowniczej wyspy Taboga, gdzie spędziliśmy cały dzień. 30 stycznia br. udaliśmy się w podróż powrotną do Polski. Z niecierpliwością patrzymy w przyszłość i oczekujemy z radością na kolejne ŚDM, które odbędą się 2022 roku w Lizbonie. Na pewno nas tam nie zabraknie!

Kl. Daniel

 

Na początku chciałabym Wam wszystkim z całego serca podziękować za to, że wspieraliście nas, że byliście tam razem z nami i że dzięki Wam mogliśmy być na Światowych Dniach Młodzieży w Panamie.

Jestem studentką i nie było łatwo wyjechać na tak długi czas,ale się udało, praktyki zrobiłam wcześniej, niektóre egzaminy zdałam przed wyjazdem, a niektóre zostały mi do napisania od razu po powrocie. Byłam szczęśliwa że wszystko udało się załatwić z mniejszym lub większym wysiłkiem. Światowe Dni Młodzieży przebiegały w cudownym nastroju, miłość Boga była widoczna poprzez otwartość, zaangażowanie i chęć niesienia pomocy każdej osoby, która gościła nas w Panamie, poprzez radość każdego młodego człowieka, który był tam razem z nami z innych części świata. Słowa Boga które przekazał nam Papież Franciszek w tak prosty i zrozumiały sposób, które mam nadzieję pozostaną w naszych sercach i będą dawać owoce w późniejszym czasie.

Niestety ostatniego dnia, gdy mieliśmy już wyjeżdżać okazało się, że nasz lot będzie sporo opóźniony, oznaczało to że nie zdążę na 2 egzaminy. Byłam zła na wszystko i na wszystkich. Nie mogłam zrozumieć jak Bóg mógł dopuścić, by znów coś się popsuło. Dlaczego tak się stało skoro tyle się modliłam!? I choć nadal nie znam powodu, nie mogę sobie tego wytłumaczyć w taki zwykły ludzki sposób, może właśnie tak Bóg chciał sprawdzić siłę mojej wiary, czy potrafię mu bezgranicznie zaufać i z odwagą powiedzieć tak jak Maryja w słowach, które stały się hasłem tegorocznych ŚDM Oto ja Służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego.

 

Uczestnicy ŚDM z grupy Chwaszczyno

Świadectwo jest tekstem nadesłanym w ramach akcji Podziel się świadectwem! ŚDM #Panama2019

 

Zostaw komentarz

KBO ŚDM
Krajowe Biuro Organizacyjne Światowych Dni Młodzieży to kościelna jednostka organizacyjna powołana przez Konferencję Episkopatu Polski, której zasadniczym celem jest koordynacja przygotowań, zgłoszeń i uczestnictwa polskich grup w światowych spotkaniach młodzieży.