Ambona młodychPanama 2019

Przeżyj powołanie na 100%

218views

Spełniaj marzenia. Już. Teraz Ponieważ wy, drodzy młodzi, nie jesteście przyszłością, lecz Bożym teraz. On was zwołuje i wzywa was w waszych wspólnotach i miastach, by pójść w poszukiwaniu dziadków, dorosłych, aby stanąć na nogi i razem z nimi zabrać głos i spełnić marzenie, z jakim Pan was wymarzył.

Takie słowa powiedział papież Franciszek w Panamie, a jednym z naszych marzeń było uczestnictwo w Światowych Dniach Młodzieży. Kiedy papież Franciszek w 2016 ogłosił, że kolejne spotkanie odbędzie się w Panamie poczuliśmy w sobie chęć uczestnictwa w tym wydarzeniu. Mimo, że nie znaliśmy żadnych szczegółów to wielokrotnie temat ten pojawiał się w naszych rozmowach. Z chwilą kiedy w Polsce zaczęły pojawiać się pierwsze oferty wyjazdu to przeraziła nas cena. Dlatego, gdy nasza diecezja ogłosiła zapisy, a cena była o połowę niższa od razu się zgłosiliśmy. Zainteresowanie wyjazdem było jednak tak duże, że w jeden dzień zabrakło miejsc,a my znaleźliśmy się na liście rezerwowej. I znowu czekanie… Nieoczekiwanie znalazły się dodatkowe miejsca i wtedy rozpoczęliśmy radosne przygotowanie do wyjazdu, bo jak się nie cieszyć ze spotkania z papieżem i młodymi całego świata. Sam Ojciec Święty powiedział, że

Światowe Dni Młodzieży dotarłszy do Panamy znowu są świętem, świętem radości i nadziei dla całego Kościoła, a dla świata wielkim świadectwem wiary.

Wiele rzeczy do końca nie było wiadomych, np. gdzie będziemy spać, dlatego musieliśmy przygotować się na wszystkie ewentualności.

19 stycznia wspólnie z biskupem Andrzejem, księżmi i opolską młodzieżą wyruszyliśmy z Opola do Panamy. Po 30-stu godzinach podróży, trzech startach i lądowaniach, po dwukrotnej zmianie czasu, przez Berlin, Istambuł oraz Bogotę wylądowaliśmy w Panamie. Dla nas wtedy czas się zatrzymał. Wyrwani z naszej codzienności stanęliśmy na panamskiej ziemi, a wiele rzeczy przestało mieć znaczenie. Opóźniony bagaż, odciski, zmęczenie to sprawy przyziemne, a naszym wspólnym marzeniem był Pan Jezus, który nas wszystkich zgromadził w Panamie. Mimo, że jesteśmy różni, z innych kontynentów, mamy odmienny kolor skóry i dzieli nas bariera językowa to w Jego Imię spotkaliśmy się, a On te nasze trudności zamienił w radość i dzisiaj wspominamy te sytuacje z uśmiechem na twarzy. Od samego początku można było odczuć gorącą atmosferę na termometrze oraz we wszystkich spotkanych osobach.

Panama to państwo w Ameryce Środkowej, położone nad Morzem Karaibskim i Oceanem Spokojnym. Graniczy z Kolumbią i Kostaryką. Znana jest głównie z Kanału Panamskiego, dzięki któremu statki, aby przepłynąć z zachodu na wschód Ameryki, nie muszą opływać Ameryki Południowej. Miasto sprawia wrażenie ogromnej, nowoczesnej metropolii. Wielkie drapacze chmur, wielkie centra handlowe, ekskluzywne sklepy i gigantyczne korki. Do tego sąsiedztwo Pacyfiku, promenada nad brzegiem morza i obwodnica poprowadzona na palach kilka metrów nad poziomem wody. Jednak wystarczy wyjść nieco poza centrum, aby zobaczyć inne oblicze miasta. Nieco biedniejsze i brudniejsze, ale barwniejsze i równie interesujące. Przy drogach małe sklepiki z fastfoodami oraz fryzjer, który swój salon ma w blaszaku i na starych obdrapanych siedziskach strzyże klientów. Jazda po panamsku to było coś co nas bardzo zaskoczyło. Mieliśmy wrażenie, że tam nie panują żadne przepisy. Panamczycy prowadzą jak szaleni, nie używają kierunkowskazów, po prostu panuje prawo silniejszego, a kto pierwszy zatrąbi to jedzie. Bardzo charakterystyczne są autobusy Diablo Rojo. Służą jako środek komunikacji miejskiej. Jeżdżą jak szalone, nie mają klimatyzacji, w środku gra muzyka, pomalowane są w różne barwy – folklor w pełni.

Podczas naszego pobytu mogliśmy doświadczyć obydwu światów. W pierwszym tygodniu mieszkaliśmy w ubogiej części Panamy, gdzie można było zobaczyć biedne domy, dzieci bawiące się na ulicy, niejednokrotnie bez bieżącej wody, gdzie uśmiech i wielką radość wywołuje podarowany lizak. A my stanęliśmy w tutejszej szkole, która niczym nie przypomina naszych nowoczesnych budynków, mamy spać na podłodze, z prowizorycznymi prysznicami, bez walizki. I nagle uświadamiasz sobie, że jesteś tutaj po to, aby doświadczyć tej ich codzienności, stać się przez chwilę takimi jak oni. Kiedy w piątek podczas Drogi Krzyżowej słyszymy słowa papieża, że

Bóg jest w najbiedniejszych i najbardziej skrzywdzonych. Pamiętajmy o tym Droga Jezusa na Kalwarię jest drogą cierpienia i samotności, która trwa w naszych czasach. Idzie On i cierpi w wielu obliczach, które cierpią z powodu zadowolonej i znieczulającej obojętności naszego społeczeństwa, które konsumuje i zużywa się, które ignoruje innych i siebie w cierpieniu swoich braci. Trudno było rozpoznać Ciebie w cierpiącym bracie: odwracaliśmy wzrok, by nie widzieć; chroniliśmy się w hałasie, by nie słyszeć; zakryliśmy usta, żeby nie krzyczeć. Zawsze ta sama pokusa. Łatwiej i „bardziej opłaca się” być przyjaciółmi w zwycięstwach i chwale, w sukcesach i oklaskach; łatwiej jest być blisko tego, który jest uważany za popularnego i wygrywającego.

Przecież Ojciec Święty mówi o tych właśnie ludziach, którzy się nami opiekują, których mijamy na ulicy; o tych dzieciach, które mimo trudnej sytuacji są radosne i uśmiechnięte. A ci ludzie niejednokrotnie naznaczeni ubóstwem dzięki Światowych Dniach Młodzieży mogli wspólnie z nami doświadczyć spotkania i dzielić się swoimi marzeniami. Na każdym kroku byliśmy serdecznie witani, ludzie przyjaźni, życzliwi i otwarci na nas – ludzi całego świata. A my byliśmy tam aby doświadczyć z jakimi problemami oni się zmagają, że to nie jest bajka tylko ich życie. Można by powiedzieć, że u nas w Polsce również nie brakuje takich ludzi tylko, że w Panamie jest to cała wioska, cała dzielnica, dom za domem, ulica za ulicą. Dlatego zanim następnym razem zaczniemy narzekać warto sobie przypomnieć słowa Ojca Świętego:

Musimy przyjąć, że życie jest trudne. I czasem nie ma sensu. Powiedzenie Panu „tak” to odwaga, by przyjąć życie takim, jakim jest, wraz z całą jego kruchością i małością, a często nawet ze wszystkimi jego sprzecznościami i brakiem sensu.

Musimy tak jak Maryja odpowiadać: „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego!” Pod takim hasłem odbywały się tegoroczne Światowe Dni Młodzieży w Panamie. Wokół tego hasła odbywały się katechezy, podczas których biskupi zachęcali nas, aby swoje powołanie przeżywać na 100% – każdą chwilę, każdy dzień, a w końcu całe nasze życie. To był bardzo piękny tydzień. Pięć razy mieliśmy okazję z bliska pomachać do papieża Franciszka. Wystarczyło przyjść 2 godziny wcześniej i można było znaleźć się w sektorze blisko ołtarza oraz na trasie przejazdu papieża. Mimo, że autobusy czy metro były przepełnione to wszędzie odczuwało się radość i życzliwość. Tu ktoś zanucił kolędę i już śpiewał cały autobus. Słońce nas rozpieszczało na każdym kroku, temperatura nie spadała poniżej 30 stopni. Tydzień minął bardzo szybko i trochę z żalem wracaliśmy z Mszy Posłania.

Kilka przystanków dalej spędziliśmy drugi tydzień. Nowoczesna część Panamy, w mieszkaniu na 15. piętrze, z widokiem na ocean. Tu był inny świat, świat pieniądza i bogactwa. Jednak tutaj również można spotkać miłych i uczynnych ludzi. Schodząc z wzgórza Ancon Hill okazało się, że mamy ok. 2 km do najbliższej stacji metra, a czasu zostało niewiele. Nagle zatrzymuje się kierowca, który woził biskupów i oferuje podwózkę aż do samej parafii. W drugim tygodniu był czas na odpoczynek nad morzem. Piękny był również wyjazd do wioski indian Embera, która graniczy z Kolumbią. Aby się tam dostać trzeba dojechać na parking przy brzegu rzeki Indio, a tam wsiąść do bardzo długiego czółna z dwoma Indianami ubranymi jedynie w przepaski biodrowe. W wiosce czekał na nas komitet powitalny. Tam życie płynie swoim torem. Wszyscy pracują dla dobra wioski. Przechadzając się można było spotkać panie gotujące obiad, szamana, malutkie dzieci bujające się w hamakach, a starsze biegające po polu. Następnie był lunch – dostaliśmy olbrzymią tacę owoców – ananasy, banany, arbuz, papaję, a do tego świeżo złowioną rybę upieczoną w panierce.

Gdy wyjeżdżaliśmy do Panamy wiele osób prosiło nas o modlitwę oraz powierzyło swoje intencje, które codziennie ofiarowywaliśmy podczas Mszy Świętej.

 

Aneta Gawlik

Świadectwo jest tekstem nadesłanym w ramach akcji Podziel się świadectwem! ŚDM #Panama2019

Zostaw komentarz

KBO ŚDM
Krajowe Biuro Organizacyjne Światowych Dni Młodzieży to kościelna jednostka organizacyjna powołana przez Konferencję Episkopatu Polski, której zasadniczym celem jest koordynacja przygotowań, zgłoszeń i uczestnictwa polskich grup w światowych spotkaniach młodzieży.