Ambona młodychPanama 2019

Panamskie Niebo

300views

Mam na imię Michał i byłem w Niebie. Tak było, naprawdę. Ale po kolei…

O wyjeździe do Panamy zdecydowałem 31 lipca 2016 roku. Dobrze pamiętam tamten dzień. To właśnie wtedy papież Franciszek na zakończenie Światowych Dni Młodzieży w Krakowie ogłosił, kto będzie gospodarzem kolejnych. Postanowiłem, choć wiedziałem, że Panama jest bardzo daleko i że wyjazd nie będzie tani. W ciągu tych dwóch i pół roku pojawiło się wiele wątpliwości, ale nigdy nie zmieniłem decyzji. Absolutnie tego nie żałuję i nigdy żałował nie będę.

Tuż przed wyjazdem zastanawiałem się, czy jestem gotowy. Miałem dużo czasu na przygotowania. Już niespełna rok przed wyjazdem znałem termin, koszt i wiele innych szczegółów, a innych ważnych rzeczy dowiadywaliśmy się na bieżąco. Zapakowałem lub przygotowałem do pakowania wszystko, czego potrzebowałem, kupiłem to, czego brakowało, wymieniłem pieniądze. Pamiętałem też o prawdziwym celu podróży. Nie była to zwykła wycieczka, ani zwykła pielgrzymka, tylko spotkanie z Panem Bogiem.

Stwierdziłem, że nie do końca jestem gotowy. Głównie w sferze duchowej. Miałem dużo problemów, upadałem i wstawałem, znów upadałem i znów wstawałem. Aż sam się sobie dziwię, że nigdy nie zmieniłem decyzji o wyjeździe, choć miałem okazje, by się wycofać. Potrzebowałem tego. Zrozumiałem, że chociaż nie jestem gotowy, to jestem otwarty na to, co Pan Bóg chce mi tam powiedzieć i pokazać. Leciałem tam z nadzieją i nie zawiodłem się.

Od początku wiedziałem, ze wyjazd będzie wyjątkowy. Nigdy nie zapomnę radości i entuzjazmu witających nas Panamczyków. Nasunęło mi się ciekawe, a może i dziwne skojarzenie. W dzieciństwie marzyłem o tym, by zostać olimpijczykiem. Kiedy wylądowaliśmy na lotnisku w Panamie czułem się właśnie jakbym był na Igrzyskach Olimpijskich. Mieliśmy na głowach kapelusze, tak jak często olimpijczycy. Było pełno flag, oraz chorążych, którzy nimi machali. Miejscowi witali nas jak bohaterów. W to miejsce mieli przybyć różni ludzie z całego świata, w tym samym celu. Poza tym inny klimat, inna strefa czasowa, i tak dalej…

Podobne wrażenie miałem po powrocie. Na lotnisku w Krakowie przywitano nas po królewsku, jak bohaterów, jak mistrzów, jak zwycięzców. Czy jestem zwycięzcą? Powiedzmy, że rzeczywiście byłem na Igrzyskach Olimpijskich. I co z tego? Po co sportowcy jadą na takie mistrzowskie imprezy? Przede wszystkim po medale. A najlepiej po zwycięstwo, po złoto. Tutaj nie było rywalizacji o trzy medale lub jeden puchar. Była współpraca i każdy mógł wygrać.

Czy coś wygrałem? O tak! Trudno powiedzieć kiedy i jak albo co dokładnie. Dużo było tego wszystkiego – rozmowy, homilie, spotkania… Panama zmieniła moje życie i będzie je zmieniać. To będzie we mnie trwać. Jeszcze wiele razy „wygram”. Wyjazd często określam jako „niezapomniany”. I jestem pewien, że nigdy nie zapomnę tego, co tam zobaczyłem, usłyszałem i doświadczyłem.

Pojechałem na spotkanie z Bogiem i spotkałem Go. Widziałem Go w osobie papieża, który przejeżdżał kilka metrów ode mnie. Widziałem Go w osobie biskupów i kapłanów, którzy zawsze służyli pomocą i dobrym słowem. Widziałem Go w innych ludziach. W Polakach, Panamczykach i przedstawicielach innych narodów. W moich bliższych
i dalszych, starych i nowych znajomych, a także nowych przyjaciołach. W ich uśmiechach, słowach i czynach, które cały czas widzę i słyszę. W pomocnej dłoni, którą mogłem uścisnąć, ale też podać innym, czy też w polskich słowach wypowiadanych przez najbardziej egzotycznych pielgrzymów.

Na początku napisałem, że byłem w Niebie. Przez kilka godzin dosłownie tam byłem, lecąc samolotem. Ale nie opuściłem Nieba nawet po wylądowaniu. Zarówno po Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie, jak i po tych w Panamie usłyszałem określenie, że był to „kawałek Nieba na ziemi”. Kiedy indziej na rysunku, ilustrującym artykuł na temat Nieba zauważyłem napis „Bienvenidos” (z hiszpańskiego: „witamy”). Ten sam napis, który tyle razy widziałem w Panamie.

Ale poza tym, że byłem w Niebie, to bardzo chciałbym tam pójść tak naprawdę, kiedy skończy się moje życie tutaj, na Ziemi. Pójść albo nawet pojechać. Na przykład autostradą. Wszyscy chyba znamy słynny przebój grupy AC DC „Highway to hell”. Ja miałem okazję spotkać pielgrzymów z Meksyku w koszulkach nawiązujących do tej piosenki. Logo zespołu zmieniono jednak na napis „JESUS”, a tytuł na „HIGHWAY TO HEAVEN”, czyli „Autostrada do Nieba”. Tak, heaven brzmi zdecydowanie lepiej niż hell, czyli bardzo brzydkie słowo, zaczynające się na „pie…”.

Chciałbym, aby przystankiem na tej autostradzie była Portugalia – gospodarz kolejnych Światowych Dni Młodzieży. Do wyjazdu pozostało 3,5 roku. To prawie jak „olimpiada”, czyli przerwa pomiędzy igrzyskami. Wiele się może wydarzyć. Mam wiele marzeń i planów na ten okres, ale jestem ciekawy, co Bóg przygotowuje dla mnie. „Bądź wola Twoja…”, „Jezu, ufam Tobie”, „…Niech mi się stanie według słowa Twego”. Ostatnio słyszałem to i powtarzałem wiele razy. Nie tylko recytując doskonale znane modlitwy, ale zastanawiając się głębiej nad tymi słowami. Może nie będzie mi łatwo się z pewnymi rzeczami pogodzić, ale na pewno się postaram, bo wiem, że warto.

Z pewnością nie raz pojawią się trudne chwile, smutek, wzloty i upadki, spadek formy podczas przygotowań olimpijskich, czy kłopoty z pojazdem na autostradzie. Ale tak wiele jest wspaniałych wspomnień z Panamy, że każdy gorszy dzień można nimi poprawić. Motywować będą także plany spędzenia lata 2022. Każdy dzień będzie radością, bo będzie nas przybliżał do tamtych wydarzeń.

Napisałem wyżej: „spotkamy się”, ale nie wiem, z kim dokładnie się spotkam. Nie wiem, kto z polskiej grupy albo spośród moich nowych znajomych z zagranicy tam pojedzie. Nie wiem, czy ja sam tam pojadę, choć zrobię wszystko, aby się udało. Wierzę w to, że się spotkamy, prędzej czy później. Może nie w Portugalii, Panamie, Polsce, ani w żadnym innym kraju na Ziemi. Może więc nie prędzej, ale później?

Jest jeszcze jedno miejsce, gdzie wszyscy możemy się spotkać. I zrobimy wszystko, aby tak było. Droga do świętości z pewnością nie będzie łatwa. Ale z pewnością warto w nią wyruszyć.

W Panamie z pewną wspaniałą osobą dużo rozmawialiśmy o świętych i o świętości. Nawiązałem do tego podczas pożegnania na lotnisku w Krakowie. Życzyłem Jej, aby została świętą, a Ona życzyła mi tego samego. Chciałbym, aby te piękne życzenia się spełniły.

 

Michał Witas

Świadectwo jest tekstem nadesłanym w ramach akcji Podziel się świadectwem! ŚDM #Panama2019

Zostaw komentarz

KBO ŚDM
Krajowe Biuro Organizacyjne Światowych Dni Młodzieży to kościelna jednostka organizacyjna powołana przez Konferencję Episkopatu Polski, której zasadniczym celem jest koordynacja przygotowań, zgłoszeń i uczestnictwa polskich grup w światowych spotkaniach młodzieży.

Strona używa plików cookie. Korzystanie ze strony oznacza zgodę na zapisywanie plików cookie na urządzeniu (dysku) użytkownika w zależności od konfiguracji przeglądarki Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close