Ambona młodychPanama 2019

Młodość tracimy, gdy przestajemy marzyć

229views

Cześć !

Nazywam się Marysia i tak się składa, że w styczniu tego roku przeżyłam jedną z największych przygód w moim życiu. Tak! Byłam w Panamie na Światowych Dniach Młodzieży.

W Krakowie, gdy usłyszałam że następnym celem jest właśnie Ameryka Środkowa, stwierdziłam, że kolejne ŚDM staje się moimi nierealnym do spełnienia marzeniem.

Mam trójkę młodszego rodzeństwa, a sytuacja finansowa czasami nie jest po prostu łatwa, dlatego wiedziałam że ciężko będzie mi samej uzbierać na to wydarzenie… A jednak! Niemożliwe stało się możliwym. Kilka miesięcy przed ŚDM rodzice oznajmili mi, że wraz z moim bratem i grupą z naszej diecezji bielsko-żywieckiej lecimy właśnie do Panamy. Byłam w totalnym szoku, a radość która towarzyszyła mi w tamtej chwili, jest nie do opisania. Mam jedynie nadzieję, że kiedyś uda mi się odwdzięczyć za to moim rodzicom, choć nie jestem pewna czy będę w stanie podziękować im za to co dostałam.

Tydzień mijał za tygodniem, a Światowe Dni Młodzieży, które kiedyś były jakimś odległym i zupełnie obcym tematem, stały się dla mnie codziennością. Im bliżej było do wylotu tym większa ekscytacja i radość, dosłownie się ze mnie wylewała i tak właśnie pełna energii i szczęścia 14 stycznia opuściłam Polskę na kolejne trzy tygodnie.

To był czas ogromnego zamieszania, wiele rzeczy zmieniało się w ciągu godziny i powiem szczerze, że strasznie nie chciałam zgubić JEGO – Taty w tym wszystkim, ale tak się na szczęście nie stało, bo On był z nami już od początku…

Gdy dolecieliśmy na miejsce, nie umiem opisać tego co się działo. Od pierwszych minut było czuć ogromną gościnność i miłość, która biła od tamtejszych mieszkańców. Pierwszym zaskoczeniem było to, że prawie nikt nie znał tam angielskiego, więc naszym głównym językiem stał się po prostu uśmiech, który nieraz nam pomógł.

Większość diecezji w Panamie jest raczej uboga, ludzie tam żyją bardzo skromnie, ale niezwykle doceniają każdą chwilę. U nich płaci się czasem, bo mają go tam baaaaaardzo dużo, dzięki czemu mogłam doskonale przetestować tam moją cierpliwość i nauczyć się dosłownie „carpe diem”, czyli chwytać dzień. Nauczyłam się doceniać każdą najmniejszą chwilę, a było ich tam wiele.

Kolejna rzecz, która mnie zauroczyła to to, że ludzie którzy nas gościli, mając bardzo niewiele dali nam po prostu wszystko. Nie było mowy o tym żebyśmy chodzili głodni czy znudzeni, mimo barier językowych zbudowaliśmy niesamowite relacje, które trwają do dziś. Ja po prostu wiem, że zabrałam ich maleńką część serca ze sobą. To jest niesamowite!

Niezwykłe było również przeżywać wraz z Panamczykami Msze. Tamtejsi mieszkańcy mają w sobie to coś, czego brakuje czasem nam Polakom. Oni w kościele tańczą, śpiewają, bawią się i cieszą się życiem, a robią to z tak ogromną energią, że do teraz nie umiem jej pojąć. Nie wstydzą się niczego i bardzo współpracują z Górą… ich msze są po prostu przepełnione Duchem Świętym. Wszyscy tam są bardzo prości i prawdziwi. Nie wymagają od siebie zbyt wiele, dzięki czemu potrafią się cieszyć i być jak dzieci. Ja sama boje się konfrontacji z dorosłością, a niestety za niedługo ona nadejdzie, ale tam upewniłam się, że dzieckiem można być niezależnie od wieku, tylko nie możemy pozwolić na to by ono się w nas zatraciło. Nawiązał też do tego papież Franciszek, bo podczas jednej z wypowiedzi stwierdził, że MŁODOŚĆ TRACIMY WTEDY GDY PRZESTAJEMY MARZYĆ. Co według mnie jest prawdą…

Kolejnym cudem, jakiego tam doświadczyłam był dzień, podczas którego zwiedzaliśmy „starą” Panamę. Jest ona niesamowicie kolorowa i piękna, więc stwierdziłam, że na instagramowe story będę fotografować kolory ścian, aby pokazać innym jak świat jest kolorowy i piękny. Pod koniec zwiedzania, gdy mieliśmy przerwę obiadową doszłam do wniosku , że nie jestem głodna, więc jeszcze troszkę sobie pospaceruję, bo naprawdę było na co patrzeć i gdy tak sobie chodziłam i chodziłam, trafiłam na ogromną turkusową ścianę, na której po hiszpańsku było napisane „Bóg jest kolorem”. Zatkało mnie całkowicie bo przecież dokładnie tego dnia, mój instagram był przepełniony kolorami. Tej chwili nie zapomnę na długo i choć wiem, że cała ta sytuacja nie koniecznie wygląda na jakąś niesamowitą to dla mnie naprawdę nią była!

Jest tyle rzeczy, o które chciałabym zahaczyć lub choć troszkę o nich opowiedzieć, ale chyba najzwyczajniej w świecie się nie da. Widziałam tam setki tysięcy różnych, ale tak samo pięknych uśmiechów mówiących jednym i tym samym językiem – językiem miłości, dzięki któremu poznałam ludzi chyba z każdego zakątka naszej Ziemi, dzięki czemu każdego ranka witają mnie przemiłe wiadomości chociażby o tym jak mi się spało… Doświadczyłam ogromnej troski i gościnności, czułam się jak w domu będąc jakieś 10 tysięcy kilometrów od niego. Ja po prostu byłam w niebie, bo właśnie tak sobie je wyobrażam. Poznałam Kościół, który cieszy się z małych rzeczy, Kościół który jest przepełniony pięknem i dobrem, Kościół który jest ŻYWĄ EWANGELIĄ!

 

Maria Giźlar

Świadectwo jest tekstem nadesłanym w ramach akcji Podziel się świadectwem! ŚDM #Panama2019

Zostaw komentarz

KBO ŚDM
Krajowe Biuro Organizacyjne Światowych Dni Młodzieży to kościelna jednostka organizacyjna powołana przez Konferencję Episkopatu Polski, której zasadniczym celem jest koordynacja przygotowań, zgłoszeń i uczestnictwa polskich grup w światowych spotkaniach młodzieży.

Strona używa plików cookie. Korzystanie ze strony oznacza zgodę na zapisywanie plików cookie na urządzeniu (dysku) użytkownika w zależności od konfiguracji przeglądarki Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close