Ambona młodychPanama 2019

Lekcja pokory i miłości

177views

Przeżyłam już ten przepiękny czas, na który tyle czekałam. Marzyłam o tym, żeby być w Panamie i byłam. Spełniłam swoje marzenie. Chcę się podzielić tym co mnie tam spotkało, czego doświadczyłam i czego się nauczyłam. Pierwsze 4 dni spędziłam razem z całą grupą w Capirze wśród wielu życzliwych i kochanych wolontariuszy. Codziennie spędzany tam czas był wyjątkowy. Wspólny śpiew z ludźmi, każdy uśmiech. Tak ciepłe przyjęcie naszej grupy. Gdy przyjechaliśmy na miejsce zostaliśmy przywitani tańcem, szliśmy a po jednej i drugiej stronie stali ludzie i nas witali. W oku aż kręciły się łzy radości i wzruszenia. Czas w tym miejscu płynął wolniej. Kolejnym etapem pielgrzymki była podróż z centrum formacyjnego do wioski położonej wśród bujnej roślinności i znów widoczna ogromna radość ludzi, którzy nas tam przyjmowali. To było miejsce gdzie ludzie nie żyli w bogactwie, ale cieszyli się z tego, że mają siebie nawzajem. Trafiliśmy w miejsce gdzie nie było zasięgu, ale tak naprawdę nikomu on nie był potrzebny. Trafiliśmy pod opiekę wolontariuszki Clari, a do domu przyjął nas starszy pan, którego imienia do dziś nie potrafię wypowiedzieć.

Podarował nam dach nad głową, swój czas i swoje serce. Codziennie rano po śniadaniu, które przygotowywała dla nas Clari, szliśmy na miejsce wspólnych spotkań, spędzaliśmy tam całe dni wśród ludzi, którzy tam żyli na co dzień. Codziennie była wspólna Msza, dla tych ludzi było to przepiękne uczucie. Dowiedziałam się, ze to dlatego ze tam msza jest bardzo rzadko. Ludzie nie mogą w niej uczestniczyć codziennie. Dlatego tak wielka była ich radość gdy mogli tego doświadczać codziennie. Po mszy zawsze wszyscy świetnie bawiliśmy się razem -tańczyliśmy i śpiewaliśmy. Spędzaliśmy tak każdy dzień. Cieszyliśmy się, że jesteśmy tam wszyscy razem.

Często słuchałam jak inni opowiadali o rodzinach, u których byli w Ciricito. Czasem łzy same cisnęły się do oczu. Najbardziej dotknęła mnie sytuacja gdy jedna z osób z grupy powiedziała mi, ze wydaje jej się że osoba, która ja przyjmuje oddaje jej swój posiłek, a sama nie je.

To był dla mnie szok. Tak wielkie serce miała tam każda z osób, dla nich nie liczyło się to żeby oni mieli dobrze, dla nich najważniejsze było żeby nam nic nie zabrakło. To było tak ogromne poświęcenie z ich strony. Byli dla nas tak kochani. Z dnia na dzień czułam większe przywiązanie do tych ludzi. Gdy nadszedł czas rozstania z tymi ludźmi chciało mi się płakać. Ale trzeba było jechać. Pożegnaliśmy się z ludźmi i ruszyliśmy w drogę do Panama City na główne wydarzenia. Wysiadając z autobusu miałam mieszane uczucia, czułam że już miałam swoje miejsce tam w Ciricito. Stałam wśród ludzi witających nas i czułam się tak nieswojo, tak przykro było mi patrzeć na to wszystko, na tych ludzi którzy tak ciepło nas witali a nie móc się z tego w pełni cieszyć bo w głowie nadal miałam tamto miejsce. Wiedziałam jednak, że nie mogę pozostawać zamknięta w tym, co już było i gdy trafiłam do kolejnej rodziny – do kochanej Karolyn i jej syna Rodiego wiedziałam, że obdarzą nas taką sama miłością jak inni. Przez ten tydzień żyłam w pięknym mieszkaniu z widokiem na miasto. Karolyn i Rodie traktowali nas jak członków rodziny. Po kilku dniach mówiliśmy do naszej Karolyn „Mum” a ona się z tego cieszyła. Tworzyliśmy z nimi rodzinę. Z głównych wydarzeń najbardziej przeżyłam drogę krzyżową w piątkowy wieczór. Nie słyszałam dobrze rozważań, ale widok na telebimie ludzi niosących krzyż, ludzi z różnych krajów modlących się o to, aby nie było terroryzmu, aborcji, braku miłości i akceptacji w ich krajach, to wszystko razem i muzyka, uświadamiało mi tylko, jak łatwo ja przejmuje się prostymi sprawami z codziennego życia, a gdzieś tam ludzie modlą się o to, by móc przeżyć kolejny dzień. Do tego wszystkiego muzyka i taniec – wszystko było zrobione w taki sposób, że doprowadzało do łez i wielkich wzruszeń, ale też przemyśleń. Czas tam spędzony pokazał mi, że nie ważne kto ile ma, ale jak kto żyje. Czy ktoś ma luksusowy dom, czy mały domek, jest człowiekiem. Tam ludzie, nie ważne jakiego statusu, byli dla siebie życzliwi. Traktowali się tak samo. To była dla mnie ogromna lekcja pokory i miłości do drugiego człowieka. Nauczyłam się że zawsze trzeba być dobrym dla bliźniego. JMJ 2019 to był przepiękny czas i nigdy tego co tam doświadczyłam nie zapomnę.

Ciągle miałam w głowie słowa Ojca Świętego Jana Pawła II „Człowiek jest wielki nie przez to co posiada, lecz przez to, kim jest, nie przez to co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi”. Te słowa będą mi towarzyszyły w dalszej mojej pielgrzymce przez życie.

 

Agata Szaruga

Świadectwo jest tekstem nadesłanym w ramach akcji Podziel się świadectwem! ŚDM #Panama2019

Zostaw komentarz

KBO ŚDM
Krajowe Biuro Organizacyjne Światowych Dni Młodzieży to kościelna jednostka organizacyjna powołana przez Konferencję Episkopatu Polski, której zasadniczym celem jest koordynacja przygotowań, zgłoszeń i uczestnictwa polskich grup w światowych spotkaniach młodzieży.